fot. Agnieszka Majewska. Modelka: Bunia :)

Twoje mieszkanie to Ty. Wyobraź sobie, że spotykasz siebie po raz pierwszy: Za co byś siebie polubił/a? To jedno z pytań, jakie zadaję podczas warsztatów z prototypowania domów marzeń* – na przykład takich jak te, najbliższe.
.
Tu nie ma złych odpowiedzi. Bo nie ma czegoś takiego jak „dobrze zaprojektowane wnętrze”. Poprawnie? – tak, ale Dobrze? – to już znaczy dla każdego coś innego :) :) :)
I całe szczęście!


Być może jesteś typem „Zosi Samosi” i lubisz tworzyć coś z niczego, robić to własnymi rękami i wiecznie majsterkujesz i cokolwiek kupisz ze sklepu „gotowego”, myślisz sobie hmm… a jak bym to zrobił/a inaczej ;) Wówczas stwórz wokół siebie przestrzeń DIY, wnętrze, które nieustannie się zmienia, meble które jeżdżą z miejsca na miejsce, stół który staje się szufladą i kanapą jednocześnie. Kosmos? Niekoniecznie. O ile jesteś taką osobą. Przykład mobilnego wnętrza w którym stół jeździ z miejsca na miejsce a ruchome lampy zwisają z sufitu wygląda tak jak poniżej.

joga i folk / "Dom z Pomysłem", projekt: Maria Rauch, Tomasz Żemojcin (kliknij w obrazek i zobacz więcej)

„Dom z Pomysłem”, projekt: Maria Rauch, Tomasz Żemojcin (kliknij w obrazek i zobacz więcej)


Jesteś sentymentalnym zbieraczem
, nie potrafisz pozbyć się biletu wstępu z muzeum kolejnictwa sprzed dwóch lat, ponieważ spędziłaś tam najlepsze 4 godziny ever, figurki tancerki w stroju ludowym wydzierganej na drutach przez babcie Lolę czy wreszcie dorodnej różowej muszli z wyspy piratów  która przypomina ci o zachodach słońca i o pierwszym w życiu nurkowaniu na Kajmanach (te wszystkie przykłady są autentyczne! OMG… tak, jestem sentymentalnym zbieraczem :) Jeśli też tak masz, wówczas stwórz na te rzeczy specjalne miejsce (półkę, gablotkę), z którego będą mogły na ciebie patrzeć i przypominać o dobrych chwilach. Nie upychaj ich do pudełka. To tak jak upychanie dobrych wspomnień do walizki. Pogniotą się i zmarnieją. Daj im ze sobą pobyć. Niech wybrzmieją a potem wymień je na inne. Jeśli nie jesteś takim typem, wyrzuć je albo rozdaj, takie i inne „durnostojki (tak mówi moja koleżanka) będą doprowadzały cię do szału.

10369513_1567805040174732_1471104254_n

różowa muszla z wyspy piratów, przypomina mi o zachodach słońca i o pierwszym w życiu nurkowaniu.


Jesteś minimalistą,
lubisz czyste, surowe płaszczyzny, a twój blat w kuchni musi być wolny od jakichkolwiek rzeczy? Nie daj się omamić radom typu „podkreśl charakter swojego wnętrza” i wprowadź starocie, czy meble z palet stylu DIY (bo są obecnie modne) albo stwórz tablicę korkową na kartki pocztowe z wakacji…. Drewniane palety będą ci się wbijać drzazgami w pupę, a kartki pocztowe nie będą chciały wisieć równo w rzędzie. Takie wnętrze będzie powodować konflikt wewnętrzny i nie będziesz się w nim dobrze czuć.

Lubisz folklor? Starocie? Duńskie meble z lat 50? Tak, tak, to może to być  nawet bardzo zawężone hobby, pasja, upodobanie. Moja znajoma Ania Orłowska, wspaniała fotografka z miłości do duńskiej sztuki i designu, założyła na warszawskim Żoliborzu Sklep Komplet. A jej mieszkanie –  jest nią. To było moje pierwsze odczucie kiedy tam weszłam. Spójne. Stonowane. Spokojne. Gdzie nie spojrzysz, meble duńskie lata 50-te. Czyli cała Ania.

Duński design lata 50-te, fot. Anna Orłowska

 


Jakim typem jestem i jak to sprawdzić? 

Przymierz się do projektu swojego mieszkania, tak jak przymierzasz sukienkę i sprawdź „czy jest ci w nim do twarzy”. Powiedzmy, że podoba ci się sukienka z wystawy czy z katalogu. Jest piękna, droga – co daje ci poczucie, że będzie „warta swojej ceny”. Na zdjęciu wygląda  świetnie, ale kiedy ją przymierzysz to czujesz, że zwyczajnie na tobie „nie leży”. Siadasz, poruszasz się w niej. Nie działa. Nie jest w twoim stylu. Znasz kobiety, które są świetnie ubrane, a wcale nie kupują u Versacego? Bo ja głównie takie. Po pierwsze (te kobiety) nie mają na to kasy. Po drugie wiedzą jak wyszukać “perełki” w second-hendach. Po trzecie mają swój styl i wiedzą jak nieszablonowo zestawić rzeczy ze sobą. Tworzą swoje mixy. Nie boją się wyjść poza utarte schematy (buty w kolorze torebki, phi…to już jest toalnie passe). Na nic więc zda się podglądanie zdjęć gwiazd na czerwonym dywanie i próba kopiowania ich. To kwestia bycia autentycznym. Pozwolenia sobie na bycie sobą. Tak samo jest z projektem. Projekt to pomysł. Trzeba go sprawdzić, przymierzyć i poczuć czy “jest nam z nim do twarzy”. :) Nasze wnętrze powinno być „uszyte na miarę”. Dlatego właśnie gotowe domki  z katalogu i wnętrza rodem z magazynów wnętrzarskich nie działają.

ama-buw-98

„Architektura szyta na miarę” – BUW. Podczas warsztatów prototypujemy domy marzeń.

 


 

mariarauch_galeria_mlyn_coworking_3

_Ciocia_Dobra_Rada_

Ciocia „Dobra Rada”: Nie przebierajmy siebie ani naszych mieszkań w nieswoje ubranka, garniturki i za ciasne gorsety, w których ciężko nam będzie oddychać. Żeby być „dobrze ubranym” wcale nie trzeba zaopatrywać się w drogich sklepach. Moda, to sposób wyrażania siebie. Ważne, żeby robić to po swojemu. Drogie materiały i modne pomysły w wystroju wnętrz użyte „nie na miarę” naszych potrzeb – nie załatwią sprawy. W takim mieszkaniu będziemy się czuli jak w nieswoim ubraniu. Za ciasnym garniturku. Zamiast nas wspierać, będzie – uwierało. Nie będziemy w nim sobą.


Co to jest to prototypowanie?

Prototypowanie (przestrzeni / wnętrza/ domu) to nic innego jak przymierzanie się do własnych pomysłów. W trakcie warsztatów robimy to w grupie, na luzie i z humorem. Chodzi o to, aby zacząć myśleć o swoim domu tak jakby to była moja “zabawka do mieszkania”. Taka w której czuje się dobrze i którą mogę zmieniać i dostosowywać do swoich potrzeb. Takie podejście do tematu – w formie zabawy – sprawia, że jesteśmy bardziej kreatywni.  Poznajemy swoje potrzeby i przekładamy je na wnętrze domu czy mieszkania. Wykonujemy modele, dzięki czemu widzimy co działa a co nie, co można ulepszyć, co zmienić a co sprawdza się doskonale.

Najbliższe warsztaty pt. MARZYCIELE i ARCHITEKCI odbędą się niebawem. Rodzinnie :) W Zabierzowie. Jeszcze w kwietniu. Zapisy tutaj.

www_maria-rauch_DSC_0464_1

Warsztaty „Mieszkaj tak jak lubisz”. fot. Ania Matuszczak

Usiądź lub stań wygodnie, zamknij oczy, zatrzymaj się na chwilę. Wyobraź sobie, że spotykasz siebie po raz pierwszy. Za co byś siebie polubił/a?
Jedną lub kilka rzeczy, takich które przychodzą ci pierwsze na myśl – napisz w komentarzu.

Pin It on Pinterest

Share This

Share This

Share this post with your friends!