Niedawno pisałam o tym, czym jest dla mnie bycie slow. Ale gdy próbowałam znaleźć trafną definicję, która zawierałaby wszystkie elementy mojego slow, okazało się to trudne. Internet nie pomagał. Postanowiłam sama zbadać temat i zapytać ciekawych osób z różnych branż, co rozumieją pod tym pojęciem. Rozmową z Justyną Karamuz otwieram serię slow wywiadów. To takie mini-badania w przyjemnej odsłonie.

Kim jesteś? Czym się zajmujesz? Co Cię wyróżnia, czyni bardziej slow od innych w tym samej branży?

Projektuję i sprzedaję rzeczy z ceramiki. Stworzyłam Slowpresso – ceramiczny zestaw do parzenia kawy. Można w nim zaparzyć dobrą kawę, a przy okazji się zrelaksować. Można powiedzieć, że propaguję ideę slow coffeeJestem slow także dlatego, że staram się pozwalać sobie na skupienie na jednej rzeczy. Teraz w moich zawodowych działaniach tą rzeczą jest Slowpresso, może w przyszłości będzie coś innego. Wierzę, że dobre projektowanie wymaga czasu, dbałości o szczegóły, uwzględnienia potrzeb odbiorców. Nie mam parcia na to, żeby oferować dużą różnorodność produktów, nie próbuję robić wszystkiego na raz. Paradoks polega na tym, że przez większość mojego życia byłam bardzo mało slow. Zawsze się spieszyłam, nie lubiłam i nie umiałam odpoczywać, robiłam wszystko na raz. Kilka rzeczy wpłynęło na to, że postanowiłam to zmienić. Jeszcze sporo pracy przede mną, ale już czuję dobre skutki tej decyzji.

Czym jest dla Ciebie slow? 

Bycie slow to dla mnie przede wszystkim odpuszczanie. Nie muszę wszystkiego robić, mieć, zjeść, wypić, obejrzeć. Ta zasada dotyczy różnych obszarów życia, zarządzania czasem, kształtowania swojej przestrzeni, decyzji dotyczących posiadanych rzeczy. Uważam, że slow w tym kontekście niekoniecznie oznacza powoli. Mogę robić rzeczy szybko i dalej być slow, jeśli pozwalam sobie na ładowanie akumulatorów, dbam o to, żeby mieć czas i miejsce na odpoczynek.

Czy masz jakieś swoje codziennie rytuały, które ci w tym pomagają?

Codzienna spokojna kawa w Slowpresso jest od wielu miesięcy jednym z moich ważniejszych punktów dnia – rano, przed pracą, po śniadaniu. Staram się wypić kawę bez towarzystwa komórki czy komputera, skupić na smaku i aromacie, na myśleniu o tym, co dobrego się dziś wydarzy. Stworzyłam to dla innych, bo sama bardzo potrzebowałam czegoś takiego.

Co pojawia się w Twojej głowie na hasło slow architektura? Z czym Ci się kojarzy?

Brak napinki. Autentyczność. Zdrowy minimalizm. Projektowanie w zgodzie z potrzebami, z wykorzystaniem trendów, ale bez skupiania się na nich. Dążenie do tego, żeby było pięknie i praktycznie, nie do tego, żeby stworzyć efekt wow, który oszołomi publiczność.

Czy kiedykolwiek byłaś w miejscu, w którym poczułaś się slow? Opowiedz mi o nim.

Najbardziej slow czuję się w miejscach, które poza tym, że są piękne i funkcjonalne, mają jeszcze jakąś magię – jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny klimat. Drewniany dom w górach, pracownia ceramiczna w piwnicy, stara stodoła na wsi. Tę magię tworzą przedmioty, widoki, zapachy. To może być półka ze skarbami, drzewa za oknem, materac na poddaszu – wszystko, co budzi dobre emocje i wprowadza mnie w stan, w którym naprawdę odpoczywam.

Czy i w jaki sposób według Ciebie przestrzeń wpływa na człowieka? Nasze zachowania? Relacje?

Człowiek to bardzo podatne na wpływy zwierzę :) Tak, jestem przekonana, że  otoczenie na nas wpływa. I to bardzo. Mądrze zaprojektowana, zgodna z potrzebami fizycznymi i psychicznymi przestrzeń do mieszkania i pracy pomaga nam czuć się dobrze, żyć w zgodzie z innymi, bawić, odpoczywać i efektywnie pracować.

Na zakończenie zdradź mi swój przepis na slow dom.

Jedną z ważniejszych dla mnie spraw jest to, żeby przestrzeń w której mieszkam czy pracuję była podzielona na strefy. Jedno miejsce ma jedną funkcję. To sprzyja skupieniu, relacjom, samopoczuciu. Kiedyś myślałam o tym inaczej – wymyśliłam na przykład, że duży blat będzie jednocześnie pełnił funkcję biurka i stołu dla gości. To się zupełnie nie sprawdziło. Teraz mam duże, wygodne biurko do pracy i rozkładany stół, który na codzień zajmuje mało miejsca. Sypialnia jest tylko sypialnią, kącik wypoczynkowy służy do czytania książek, oglądania filmów i leżenia z kotem. Podobnie urządzam swoją pracownię ceramiczną – jest biurko do czystej pracy, stół do szkliwienia, kredens na narzędzia, strefa pakowania i fotel na którym siadam, gdy robię sobie przerwę na kawę.

Wielkie dzięki za rozmowę :)

Justyna Karamuz – Tworzy z gliny rzeczy, które ludzie lubią – piękne, potrzebne i wygodne. Lubi o sobie mówić, że zamienia błoto w złoto. Zanim odkryła, że jej domeną jest kształtowanie świata realnego, zgłębiała tajniki świata dawnego (studiując archeologię) oraz projektowała świat wirtualny (pracując w branży IT jako UX-owiec). Więcej o Justynie znajdziesz na: karamuz.pl i slowpresso.pl 

Pin It on Pinterest

Share This

Share This

Share this post with your friends!