Polecieliście z malutkim dzieckiem do Kalifornii? Ja bym się chyba bała… – skwitowała naszą podróż koleżanka.
Może jestem staroświecka
– dodała.

Szczerze mówiąc też się bałam, głównie tego jak Stasio zniesie kilkunastogodzinny lot. W praktyce okazało się jednak, że zniósł go dużo lepiej niż niejedną 30 minutową jazdę samochodem do Krakowa. Dzięki temu wiemy, że nasze dziecko zwyczajnie nie lubi jazdy w foteliku samochodowym, a podróże uwielbia. W trakcie lotu można być na rękach rodziców, jest co obserwować, a w chmurach wiadomo, dużo się dzieje…

Ćwiczysz jogę w ciąży?
Zdecydowaliście się na poród domowy?
Jeździsz z maluszkiem na rowerze?

Owszem. – odpowiadam. A dokładnie to na tricyklu. I jeśli zajdzie potrzeba karmię, bo to wygodniejsze niż ławka w parku (co widać na zdjęciu powyżej)
Odważna jesteś – słyszę wtedy.

Kurcze, powiem szczerze, że dla mnie odważna to jest na przykład taka Kari Schibevaag. Drobna blondynka ze zdjęcia poniżej, która jest 7-krotną mistrzynią świata w kitesurfingu na wodzie i 9-krotna na śniegu. A jak miała wypadek to wcale nie płakała. Jej uśmiechnięte zdjęcia ze złamanym nosem możesz znaleźć na internecie wpisując jej imię i nazwisko. No i ma fajny dom szkatułkę – zobaczcie sami. Ale ja? Ja nigdy nawet nie próbowałam Kitesurfingu. Na nartach jeżdżę kiepsko. I bywam raczej ostrożna. Włos dzielę na czworo. Sprawdzam opcje. Porównuję. Nie lubię zbędnego ryzyka czy brawury.

Nie jestem specjalnie odważna. Ale czuję, że są w życiu rzeczy, których po prostu STRACH SIĘ BAĆ! Czyli takie, których niezrobienia boję się dużo bardziej niż zrobienia. Dlatego boję się i robię. Bo wiem, że mogłabym żałować gdybym stchórzyła. Pewnie słyszałeś/łaś tysiąc razy, że ludzie bardziej żałują tego czego w życiu nie zrobili, niż tego co zrobili. Czuję, że to może być prawda. A Ty?

 

Kari Schibevaag, wielokrotna mistrzyni świata w kitesurfingu na śniegu i na wodzie w jej małym domku szkatułce na Norweskich rubieżach, czyli na Lofotach.

Kari Schibevaag, wielokrotna mistrzyni świata w kitesurfingu na śniegu i na wodzie w jej małym domku szkatułce na Norweskich rubieżach, czyli na Lofotach.

 

Dlaczego tak bardzo lubię podróże? Bo uwielbiam przyglądać się temu, jak żyją ludzie w różnych krajach. Temu co jest dla nich normalne. A co nie. To, co dla jednych jest totalną normalką, dla innych będzie ekstrawaganckie, dziwne czy właśnie odważne.

Pamiętam jak pracowałam w Irlandii. Pewnego razu z okna przy moim biurku w pracy zobaczyłam ogrooomną tęczę. Naprawdę zjawiskową. „Patrzcie Tęcza!” – zawołałam, a Irlandczycy spojrzeli na mnie totalnie bez entuzjazmu. Jak się później okazało tęcza w Irlandii jest tak powszechnym zjawiskiem, jak u nas śnieg w zimie, więc żeby zrobić wrażenie na takim Irlandczyku czy Irlandce musiałabym chyba pokazać im tęczę podwójną lub potrójną . A takie też tam się zdarzają :)
To samo miejsce. Inny czas. W środku zimy ktoś w biurze krzyczy: Śnieg! – wtedy ja nawet nie podchodzę do okna. Bo myślę sobie „Ale mi nowina, śnieg w środku zimy”. Ale dla nich to było coś niespotykanego.

 

Architektura od Wnętrza, listopad 2016

Czy dom z hamakami to już ekstrawagancja? Dla mnie nie, bo w każdym poprzednim mieszkaniu miałam hamak, nawet w tych wynajmowanych. I to, że teraz mam ich 4 na małym metrażu jest dla mnie normalną koleją rzeczy. Kocham hamaki. Są proste w montażu. Kosztują każdy po 39,99 (w LIDLU) i wprowadzają fajny wakacyjny klimat, taki jaki lubię. / pst. Chcesz zobaczyć cały artykuł – kliknij w obrazek. :)

W życiu tak jak w projektowaniu kieruję się trzema prostymi zasadami (no dobra, pewnie jest ich więcej, ale trzy brzmi fajnie):
I. Lubię próbować nowych rzeczy i sprawdzać czy mi to pasuje. Nie do końca daję wiarę innym. Bo wiem, że inni mogą mięć inaczej.
II. Obiegowe opinię – „tak się nie da” lub „tak się nie robi” – z miejsca budzą we mnie łobuza, który ma ochotę sprawdzić: czy aby na pewno?
III. Kieruję się intuicją. Jak czuję, że coś jest zdecydowanie dla mnie, albo nie dla mnie – to za tym idę.

Dlaczego lubię pracę z moimi klientami? Lubię ją z tego samego powodu co podróże. Fascynują mnie różnice pomiędzy samymi ludźmi, tak jak pomiędzy krajami. Poszukiwanie indywidualnych preferencji każdego z nas jest tym co robię dobrze. No i po prostu lubię ludzi z którymi pracuję. Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że mam samych fajnych klientów. Naprawdę bardzo ich lubię. Staram się ich słuchać. Tworzę ankiety. Podsumowuję. Analizuję odpowiedzi. Tworzymy wspólnie tablice inspiracji. Pisałam o tym tutaj. Tak się poznajemy. W szczególnych wypadkach proponuję im wykonanie testu na archetypy od mojej przyjaciółki Kamili Chyły – Ikimasy. To prosty i lekki quiz, ale i swoisty test na odwagę. Pozwala odkryć między innymi to, co jest naszym motorem działania. A dla każdego będzie to trochę co innego. Jednych (tak jak moją klientkę) motywuje do działania zmiana, innych (tak jak mnie) tworzenie porządku z nieuporządkowanego.

A Ciebie co motywuje do działania? Jestem bardzo ciekawa.
Podziel się ze mną tym co sprawia, że czujesz się odważny/a w komentarzu pod postem.

Pin It on Pinterest

Share This

Share This

Share this post with your friends!