Ty będziesz mieszkał w tym mieszkaniu, a nie jacyś architekci wnętrz, mówili. Jak mi ta moja projektantka narysowała kuchnię, to w trakcie montażu się meble nie pomieściły, mówili. Sam to zrobisz najlepiej, mówili. Oni są świetni!, mówiła Ona. Na początku nie wiedziałem, czego właściwie chcę. Stąpałem bardzo niepewnie. Moi Kochani Architekci poprowadzili mnie za rękę. Wycisnęli ze mnie esencję m n i e, zupełnie jak u psychoanalityka. Dzięki ogromowi ich pracy powstały dwa projekty. Oba są prawdziwymi dziełami sztuki. Fenomenale wizualizacje sprawiły, że ze zmrużonymi oczami przeżyłem wewnątrzczaszkowo dwa alternatywne dni w obu wnętrzach, odkrywając w sobie małego Bonda. Tym sposobem będzie szafirowa sofa, fotel – klasyk wzornictwa, lustra weneckie. Będzie pięknie.

Mateusz Popielski
James Bond w chmurach